Wspólnota Łukasza

Problemy wspólnoty Łukasza i kwestia zmartwychwstania

Trochę już wiemy, jak wyglądała wspólnota Łukasza, niemniej jednak warto jeszcze pogłębić tę wiedzę przez wskazanie problemów, jakie ona przeżywała.

W czasie, kiedy powstawała Ewangelia Łukasza powoli zaczęły narastać prześladowania chrześcijan, które stawały się tak uciążliwe, że prowokowały do wielu odejść od wiary. Ponadto powoli opadał już pierwotny zapał wiary, a we wspólnocie do głosu coraz bardziej dochodzili chrześcijanie nawróceni ze stronnictwa faryzeuszów. Dlatego pojawiła się powierzchowność w wierze, obłudna religijność, zajmowanie się mało istotnymi sprawami. Łukasz w swojej Ewangelii przytacza więc wiele słów Jezusa potrzebnych wspólnocie, której wiara jest zagrożona nie tylko z powodu zewnętrznych prześladowań, ale także od wewnątrz. Wspólnota Łukasza zna więc smak podziałów, duchowej miernoty, zazdrości (skąd my to znamy…). Stąd też pojawiły się w niej trudne pytania o wiarę, które dotyczyły dylematów związanych z wydarzeniami, które nie tylko oglądali na własne oczy, ale które ich dotykały: Jak pogodzić wiarę w Jezusa z historią, którą przeżywamy? GDZIE jest Jezus, gdy my, „tu i teraz”, jesteśmy prześladowani przez Jego wrogów? GDZIE podziała się Jego moc? GDZIE jest Jego panowanie? GDZIE szukać pomocy?

Stąd też wymowne i bardziej zrozumiałe staje się wołanie Jezusa podczas burzy na jeziorze. W paralelnym miejscu w Ewangelii Marka czytamy „Jakże brak wam wiary!”, w Ewangelii Mateusza: „Ludzie małej wiary…”. A w Ewangelii Łukasza Jezus pyta: „GDZIE jest wasza wiara?”.

 

Saduceusze i Zmartwychwstanie Łk 20,27-38

Wydarzenia opisane w dzisiejszej ewangelii dzieją się w Jerozolimie, po uroczystym wjeździe Jezusa. Jest On już wtedy bardzo uważnie obserwowany przez różne grupy, które chcą „przyłapać” Go na jakimś błędzie. Jedną z nich są saduceusze. Było to ugrupowanie religijne złożone głównie z arystokracji żydowskiej. W swojej wierze uznawali tylko Torę, czyli pięć pierwszych ksiąg Biblii, lekceważąc przy tym jakąkolwiek tradycję. I właśnie kwestię Zmartwychwstania, o które dzisiaj zapytali Jezusa, uważali za przejaw ludzkiej tradycji.

W pytaniu, jakie skierowali do Jezusa posłużyli się przepisem Prawa dotyczącym tzw. małżeństwa lewirackiego. Prawo to nakazywało, aby bezdzietna wdowa poślubiła brata męża, czyli szwagra, a pierworodny syn, który narodzi się z takiego małżeństwa, miał otrzymać imię zmarłego brata po to, aby jego imię trwało w rodzie. Wzbudzony bratu potomek pozwalał zachować majątek w obrębie rodziny zmarłego. Idąc dalej w tym rozumowaniu, trzeba zapytać jak rozumiano zmartwychwstanie? Otóż, według żydowskich przekonań, polegało ono na kontynuacji ziemskiego życia, ale to nowe życie będzie pozbawione cierpień i łez, pełne radości i przyjemności, jego częścią będzie także pożycie małżeńskie. Wydaje się więc, że pytanie, które zadają Jezusowi saduceusze jest bardzo sensowne. Trzyma się zasad poprawnego rozumowania. Jeśli istnieje zmartwychwstanie, to mamy poważny problem: w niebie siedmiu braci może mieć jedną żonę.

Jezus odpowiadając saduceuszom nie kwestionuje poprawności ich rozumowania. Wskazuje na dwie rzeczy:

  1. błędne założenie – że w niebie będą trwały zawarte na ziemi małżeństwa, że taka instytucja będzie tam także istnieć. Żeby lepiej wyjaśnić o co chodzi, podam zasłyszany przykład: Pani jest piękna czy mądra? Zapytać tak może wyznawca tezy, że mądrość i uroda nigdy nie idą w parze. Tymczasem to założenie jest po prostu błędne! Podobnie było i tutaj.
  2. Jezus odpowiadając wskazuje, że wiara w zmartwychwstanie nie wynika z tradycji ludzkiej, ale z Pisma Świętego, i to z Tory! Wskazuje tym samym saduceuszom, że czytają Słowo Boże bez zrozumienia.

Zmartwychwstanie i „dyskusje o wierze” to tematy do rozważenia.